Osłona — „Dobra Zmiana” polskiego kapitalizmu

Odsłona I — Przemiana ustrojowa w obronie koniecznej

Odsłona II — Prześwietlenie granic „dobrej zmiany”

Odsłona III — Demokratyczne Państwo Dobrobytu Społecznego

Kolofon — Ogólnopolski Front lewicy na rzecz Alternatywy Ustrojowej

Słowo wstępne

Wygrana prawicowego PiS w wyborach prezydenckich i parlamentarnych stanowiła klęskę dla neoliberalnej prawicy obozu PO/PSL w jego aspiracjach dalszego zniewolenia Polski. Z kolei wymiecenie z parlamentu przez społeczeństwo socjalliberalnej SLD stanowiło szok dla tego ugrupowania będącego jednym z filarów III RP. W obliczu klęski SLD również całą pozaparlamentarną lewicę ogarnęła konsternacja i totalna dezorientacja w ocenie politycznej zmiany, która zaszła. Okazało się, że nieomal wszyscy zlekceważyli przeistoczenie się PiS w neo-chadecką prawicę i ogromną pracę od podstaw tego ugrupowania, która zaowocowała powstaniem programu naprawy zniszczeń gospodarczych I społecznych neoliberalizmu w Polsce. Jest to zarazem program naprawy państwa ogarniętego korupcją, prywatą, dysfunkcją instytucjonalną i postępującą oligarchizacją. Ten właśnie program dał PiS wyborcze zwycięstwa.

Wraz z nastaniem rządów PiS o ile neoliberalna prawica wpadła w zrozumiałą furię I panikę, o tyle lewica straciła poczucie rzeczywistości i popadła w impotencję. Śmiały prospołeczny program reform, którym PiS wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym dowiódł, że polska lewica nie ma bynajmniej monopolu na receptę innej, społecznej, lepszej Polski.

Zwycięstwo socjalnego PiS sprawiło, że sektorowi społeczeństwa mentalnie zniewolonemu liberalizmem dosłownie tąpnęła ziemia pod nogami. Myślenie drobnomieszczańskie, które wpajała mu PO, czyniło z poczuwających się do rzekomej klasy średniej konserwatywną grupę społeczną, nieczułą na rosnące wykluczenie i biedę. „Ażeby wszystko wróciło do poprzedniego stanu” – wdychała Agnieszka Holland. „Myślałam, że wreszcie coś się dzieje” – emocjonowała się K. Janda, kiedy liberałowie na przełomie roku okupowali Sejm w Warszawie. Okupacja Sejmu przez opozycję w celu niedoprowadzenia do uchwalenia budżetu, daleko od pokojowego charakteru jednoczesne demonstracje Komitetu Obrony Demokracji oraz udział telewizyjnych mediów prywatnych po stronie „buntu” stanowiły de facto próby chaotyzacji sytuacji politycznej w duchu puczu parlamentarnego.

Neoliberalna prawica błądzi obecnie bez programu w wojnie totalnej przeciwko neokonserwatywnej prawicy z jedynym celem odzyskania utraconej władzy. Natomiast lewica zagubiona we własnym marazmie politycznym nadal sprawia wrażenie, że nic nie rozumie z tego, co się stało. W praktyce przyjmuje zatem podobną postawę co neoliberałowie: „potępiać PiS za wszelką cenę”. Tym samym jednak traci możliwość trafnej oceny rzeczywistości I perspektywę wyartykułowania wizji i programu, które w odbiorze społecznym byłyby w stanie stać się wiarygodną, autentycznie wyższą jakościowo alternatywą dla odnowionej przez PiS wizji konserwatywno-narodowej IV RP.

Osłona

Dobra Zmiana” polskiego kapitalizmu

Tymczasem “Dobra Zmiana”, jaką ideolodzy neokonserwatywnej prawicy zjednali sobie masy wyborców to zmiana wciąż pod egidą władzy kapitału. Realnego przełomu ustrojowego wobec liberalnej III RP być nie może. Asymilacja kulturowa do stanu kapitalistycznego poddaństwa wzmacnia antypostępową postawę polityczną w społeczeństwie. Postawę, która kłóci się z fundamentem wszelkiej autentycznej demokracji, tj. z równouprawnieniem społecznoekonomicznym.

Na drodze do realnej demokracji stoją jak drut kolczasty kapitalistyczne stosunki produkcji i podziału, które zbudowała prawica liberalna. Zmiana fasady rządów z liberalnej na konserwatywną nic tu nie zmieni na płaszczyźnie systemowej. Racją bytu kapitalistycznych stosunków społecznoekonomicznych jest systemowe wywłaszczenie społeczeństwa z wartości pracy, bogactwa i wolności. To polska pułapka ustrojowa, której natury PiS nie może zmienić.

Jednakże zrozumienie istoty tej pułapki może być fundamentem odbudowy polskiej Lewicy i stworzenia programowej wizji Alternatywy Politycznej wobec państwa podporządkowanego władzy kapitału. Wyjście na prostą z tej pułapki i podążanie za nowym paradygmatem demokratycznego uczestniczenia i humanistycznego rozwoju wymaga zasadniczej przemiany ustrojowej.

Dla zrozumienia, dlaczego przemiana ustrojowa jest konieczna, nie ma innej możliwości niż uwolnienie umysłu od kulturowej przemocy systemu. Wówczas krytyczne myślenie pozwoli pojąć, dlaczego kapitalizm wbrew pozorom nie działa tak, jak wielu by chciało lub głosi. To jest bez kryzysów, wykluczenia ekonomicznego, pauperyzacji społecznej i materialnej coraz rozleglejszych grup i całych krajów oraz bez katastrofalnego w skutkach dla ludzkości niszczenia zasobów naturalnych całej planety.

Niniejsze przedstawienie sytuacji politycznej, kondycji społeczno-ekonomicznej oraz perspektywy innej Polski to zaproszenie do rozmowy o potrzebie radykalnie demokratycznej przemiany ustrojowej. Warunkiem tej rozmowy jest wyzwolenie się spod stanu zniewolenia umysłowego,w który trzymają większość społeczeństwa ośrodki dominacji ideologicznej przekonywujące do akceptacji kapitalizmu jako naturalnego porządku rzeczy. Ta systemowa indoktrynacja ideologiczna ma uśpić naszą zdolność zrozumienia rzeczywistości.

Odsłona I

Przemiana ustrojowa w obronie koniecznej

Rak zazwyczaj długo się wykluwa. Proces obumierania przechodzi przez mniej lub silniejsze kryzysy, ale wzmacnia się aż do terminalnego stanu. Jaka refleksja i działanie są potrzebne, by taki stan zamienił się dialektycznie w uzdrowienie? Restauracja porządku kapitalistycznego w Polsce była wyjątkowo brutalna. Oznaczała wyrzucenie poza sferą pracy milionów robotników i pracowników (od 25% do 55% bezrobocia w starszych i młodszych grupach pracowniczych odpowiednio) oraz zredukowanie do minimum przeżycia płac tych, którzy zachowali pracę (średnio 1800 zł netto dzisiaj dla 70% zatrudnionych). Rozległa wymuszona na społeczeństwie reprywatyzacja własności było koniecznością dla grupy uwłaszczającej się tą drogą. W tym wszystkim nie było elementu przypadkowości. W ten sposób położono i zamurowano fundamenty kapitalistycznej logiki wywłaszczenia, reprodukcji i akumulacji kapitału.

Współczesny kapitalizm, po wyczerpaniu burżuazyjnej wiary w nowy postępowy porządek pod koniec XVIII w. cofa cywilizację w gorączkowych konwulsjach niewydolności ustrojowej. Niewydolności szczególnie schyłkowego stanu, do którego zaprzęgnięto Polskę w niezrozumiały na pozór sposób. Polski kapitalizm wszedł w życie drogą dziewiętnastowiecznej przemocy pierworodnej akumulacji prywatnego kapitału. Brutalne wyrzucenie poza sferą pracy milionów robotników i pracowników (od 25% do 55% bezrobocia w starszych i młodszych grupach pracowniczych odpowiednio) oraz zredukowanie do minimum przeżycia płac (1800 zł. średnio netto do dzisiaj dla 70% zatrudnionych) tych, którzy zachowali pracę stanowiło warunek prywatnej akumulacji. Rozległa wymuszona na społeczeństwie reprywatyzacja własności było koniecznością dla grupy, która tą drogą weszła w posiadanie kapitału. W tym wszystkim nie było atomu przypadkowości. Dokonano transformacji strukturalnej, która zakotwiczyła ustrój anty demokratycznej wykluczającej prywatnej własności kapitału. Jednoczesne zainstalowanie gospodarki wolnorynkowej – dzięki opóźnieniu o 7 lat wzmianki konstytucyjnej (w Konstytucji z 1997 r.) o społecznej gospodarce rynkowej – stanowiło sakralne uświęcenie neoliberalnej zmiany systemowej. W ten sposób fundamenty gwarantowania kapitalistycznej logiki wywłaszczenia, reprodukcji I akumulacji kapitału zostały zamurowane”.

Ogólnoświatowa koncentracja bogactwa na przestrzeni ponad 2 tys. Lat

piketty 8

Żródło: przedstawienie T. Piketty’ego w „Kapitał w XXI wieku

Jeżeli bogactwo narodów jest tworzone przez pracę, a praca pozostaje domeną najemnych pracowników, to ich płaca decyduje o bytowej kondycji narodu. Jednak właściwy kapitalizmowi rozwój przesądza o rozkładzie dobrostanu społeczeństwa. Nie przypadkiem udział płac w Produkcie Narodowym na przestrzeni wieków maleje, podczas gdy udział dochodów kapitału nieustannie rośnie. Bogactwo kumuluje się przeważnie z dochodów pochodzących od zmaterializowanego majątku. Stopa zwrotu kapitału jest historycznie o wiele wyższa od stopy wzrostu gospodarczego(!).

Dorobić się majątku można tylko z pozycji posiadacza dużego kapitału. Bogaci z samej natury kapitalistycznego sposobu produkcji i wynikającego podziału produktu to tylko garstka ludzi, ponieważ pracujący biedni to masa.

Powyższy obraz ilustruje relację pomiędzy bogactwem garstki posiadaczy kapitału i wzrostem gospodarczym wynikającym z pracy mas. Wielu chce myśleć, że to informacja niemająca oparcie w rzeczywistości, w której żyją. Myślą tak, pomimo że jako najemnicy na usłudze posiadczy kapitału – to status znakomitej większości pracowników – wiedzą, że nigdy się nie dorobią tak, jak pragnęliby, pomimo że czasem niektórzy trochę lepiej zarabiają. Większość patrzy w lustro każdego ranka i widzi tego samego wykluczonego lub biednego wiecznie pracującego człowieka z rodziną na karku lub zastanawiającym się, czy jednak pop-kulturowy model “singlów” to nie lepszy sposób na życie. Albowiem żyją – nie chcąc przyjąć tego za bardzo do wiadomości – w rzeczywistości prywatnej gospodarki wolnorynkowej opłacani jedynie iluzją i kwitkiem za 1/3 tego, co wypracowują. Z jakiej to racji tylko tyle? Z takiej, iż Produkt Narodowy (PN) jest właśnością kapitalistów, a nie własnością Narodu. PN nie należy do wszystkich, jak wciskają to wszystkim propagandyści systemu.

Wytężmy na chwilę umysł, by przeniknąć nieprzejrzysty celofan propagandy, w który opakowano dla masowej konsumpcji kapitalizm w Polsce i na świecie. Produkt Krajowy Brutto (PKB) to wartość dodana pracy, tj. nowa (dodana) wartość wypracowana umownie w ciągu roku przez wszystkich pracowników produkcyjnych. Pracownicy to najemnicy kapitalistów, pracują dla nich. Praca dodana zaś składa się z wartości dodatkowej, tj. zysku oraz wartości odtworzeniowej siły roboczej pracowników, tj. płacy. Wartość dodatkowa stanowi tę część wartości pracy, za którą kapitalista/pracodawca nie zapłaci pracownikowi. Kapitalista zawłaszcza tę pokaźną część pracy. To ta wartość, którą kapitaliści przemieniają w kapitał, w prywatny kapitał. W ten właśnie sposób rodzi się kapitał. Kapitał, jak nie trudno więc rozumieć to w istocie materialne odzwierciedlenie układu stosunków społecznoekonomicznych, ściślej stosunków „pracownicy – kapitaliści” (tzw. pracodawcy).Tę ukrytą prawdę ukazuje poniższe przedstawienie twardych danych:

Podział wartości pracy w Polsce (dane z 2014 r.)

BDO Podzialu wartosci dodatkowej 2

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

Kapitaliści zatem zachowując sobie prawo do całej wartości dodanej, dzieląc ten “tort” na swój sposób. Dzielą sobie w ten sposób Produkt Narodowy. Ma to miejsce w majestacie prawa państwa kapitału, bo to Oni są właścicielami tego Dochodu. System polityczny sankcjonuje na bazie Konstytucji własność prywatną kapitału jako fundament kapitalistycznego ustroju i gospodarki rynkowej. Konstytucja deklaruje właśność prywatną kapitału świętą i nietykalną, pomimo że w posiadanie kapitału może wejść tylko uprzewilejowana garstka społeczeństwa, tj. ta, która zawłaszcza wartość dodatkową pracy.

Nie opłaca się więc, jak zapewne zaczynamy się domyślać, chodzić do pracy w charakterze najemnej siły roboczej, ponieważ dopiero kapitalistom i ich pomagierom (kaście menedżerów) przypadają korzyści ze stosunków „pracownik-pracowdawca” dzięki możliwie maksymalnemu ograniczeniu płac większości pracujących. Choć propagandyści kapitalizmu władający wszystkimi mediami sprzedają nam iluzję, że “uczciwą pracą” jesteśmy coraż bliżej dostania się do “klasy średniej”, by dalej móc się wspinać po drabinie hierarchi społecznej ,jaką stanowi piramida rozwarstwienia dochodowego, pozostawiając w tyle niezaradnych, którzy dają się wykluczyć.

Pracować za 1/3 wartości wykonywanej pracy to “uczciwa płaca” w ocenie kapitalistów i kapitalistycznego państwa, jakim jest Rzeczypospolita Polska. Zagarnięcie przez kapitalistów 2/3 tej wartości to szlachetny stosunek pracodawcy do cudzej pracy. “Ale im się należy” – podpowiada wyuczona reakcja –, „bo inwestują w gospodarkę i kreują miejsca pracy”! Kapitaliści – pora przyjąć do wiadomości – inwestują tylko i wyłącznie w to, co przyniesie im oczekiwany zysk, a nie w to, co społecznie potrzebne. Dlatego spekulują na giełdzie lub kupują bony kapitalistycznego skarbu państwa, zamiast inwestować w gospodarkę realną: produkcję i zatrudnienie. Polscy przedsiębiorcy – uwaga – chowają I pomnażają w bankach ponad 300 mld zł, to kwota większa od środków UE przeznaczonych dla Polski do roku 2020 r. W skali UE przedsiębiorcy trzymają w bankach, pasożytując na procentach lub puszczając w ruch spekulacji finansowej, „oszczędności” rzędu 5 bln euro. Nie puszczają tych środków w obieg gospodarczy, póki państwo i rzekomo wolny rynek nie zapewnią im oczekiwanej stopy zwrotu kapitału, który ew. przeznaczyliby na inwestycje. Pracownik liczy się, raz okradziony z wartości pracy, tylko jako konsument z dewaluowaną siłą nabywczą, bo w świątyni kapitalizmu zysk to Bóg.

Tymczasem piramida zróżnicowania społecznoekonomicznego pokazuje, że w Polsce ok. 70% pracujących wraz ze swoimi rodzinami żyje na pograniczu minimum egzystencji (ME). Im mniejsze płace tym niższa pozycja w rozkładzie tego zróżnicowania.

Udział płac w PKB a piramida rozwarstwienia dochodowego w Polsce

slajd 5

Żródło: opracowanie własne na podstawie danych statystycznych GU

Jak można zauważyć, udział płac w PKB relatywnie maleje — rośnie o wiele wolniej niż wzrost PKB — to mobilność na tej piramidzie jest usztywniona.

Nieprzejrzysty celofan propagandy systemu ukrywa, że to powyższe rozwarstwienie odpowiada podziałowi społeczno-klasowemu w Polsce. Refleksja nad tym rozwarstwieniem może przyprawić niejednego o mętlik w głowie, skoro establishment polityczny, media I profesorowie służący systemowi uczą, że istnieje tylko tzw. “klasa średnia”, a kryterium przynależności do niej to wysokość dochodów. Logika jednak podpowiada, że powyżej takiej bliżej niesprecyzowanej wysokości dochodowej muszą być bogaci a poniżej biedni. Czyli tych klas jest więcej. W Polsce bogaci to grupka ok. 700 tys. osób, 1.8% ludności kraju. Na świecie społeczni aktywiści konstatują sytuację, mówiąc o antagonizmie 1% ludności wobec pozostałych 99%.

Podział klasowy w kapitalizmie to fakt, który rozpoznał nie dopiero Karol Marks, lecz już Adam Smith. Żyjemy w społeczeństwie klasowym. Ale to nie przemawia do indoktrynowanego myślenia jednostki w kapitalizmie. Według niej to „komuniści” wymyślili coś takiego jak podział klasowy, by usprawiedliwić tzw. walkę klas. Wyjaśnijmy sobie, że to materializm historyczny, a nie żadne usprawiedliwienie historii. To żadna post-prawda, lecz prawda obiektywna, czyli taka, która istnieje niezależnie od naszego sądu o niej. A jak dowodził Marks: „Nasza epoka, epoka burżuazji, wyróżnia się jednak tym, że uprościła przeciwieństwa klasowe. Całe społeczeństwo rozszczepia się coraz bardziej i bardziej na dwa wielkie wrogie obozy, na dwie wielkie, wręcz przeciwstawne sobie klasy: burżuazję i proletariat”.

Na przestrzeni wieków walka klas nabrała raz przemocowej raz dialektycznej formy. Od radykalnej rewolucji francuskiej (1789 r.) po dialektyczne, postępowe transformacje społeczne, takie jak te dokonane w krajach skandynawskich. Jednakże nadmieńmy, że przemiany skandynawskie pozostają w sprzeczności z autentyczną rewolucją demokratyczną, albowiem przezwyciężenie antagonizmu klasowego społeczeństwa nie stanowi o ich istocie.

Podział klasowy wywodzi się nie ze zwodniczej propagandy burżuazyjnej wypatrującej go w wysokości z niczym niezwiązanych dochodów, lecz z jakościowego wymiaru społecznych stosunków pracy. Innymi słowy, z rodzaju źródeł dochodów, które z kolei określają pewne przedziały społecznoekonomiczne.

Rozwarstwienie dochodowe a zróżnicowanie społeczno-klasowe w Polsce, według źródła dochodów

clases

Źródło: opracowanie własne na podstawie oszacowań danych MF o źródłach dochodów od osób fizycznych

Jeśli tylko uwolnimy się od systemowego zakazu rozmowy na ten temat, łatwo potrafimy wskazać burżuazję. Jest to tak proste, jak kiedyś nie sposób było nie dostrzec arystokracji jako grupy społecznej o wyższym statusie klasowym. Burżuazja to klasa społecznie wyalienowana, żyjąca z dochodów z kapitału na poziomie materialnym o wiele wyższym od klasy pracowniczej i reszty społeczeństwa oraz ściśle związana ekonomicznie z establishmentem politycznym i medialnym, będącym ośrodkiem wpływu i kulturowej dominacji. Pracownikowi zaś trudno utożsamiać się z jego prawdziwym statusem proletariusza. Tymczasem o ile człowiek nie zdoła wejść na trwale w posiadanie kapitału – tj. nie ma jak wywłaszczać wartość dodatkowej pracy pracowników i robotników – jest tylko proletariuszem. To taki śmiertelnik, który jedyne co może wystawić na sprzedaż na rynku to własną siłę roboczą (intelektualną i fizyczną).

Od tego rozumowania do zastąpienia dyktatury bogatych dyktaturą proletariatu to tylko krok – podpowiada znowu dogmat burżuazyjnej indoktrynacji ideologicznej. Walka przeciwieństw to poznanie – według społecznej nauki Marksa – jak i czyim kosztem kapitalizm się rozwija. Albowiem walka klas nie przestała być motorem ewolucji sposobu produkcji materialnej i reprodukcji społecznej. Ale wszelka walka klasowa jest walką polityczną. Historycznie rzecz biorąc to walka przeciwieństw. Walka antagonistycznych klas to rozległy spór o kapitał, o jego demokratyzację lub prywatnego zawłaszczenia. Z perspektywy materializmu dialektycznego doprowadzi do zniesienia społeczeństwa klasowego na drodze budowania nowego paradygmatu rozwoju opartego na równości wszystkich wobec kapitału i pracy.

Dochodzimy tu do sedna problemu postępowej systemowej zmiany politycznej. To przemiana, która z definicji i praktyki doprowadzi nas do równości. I to nie równości w biedzie, jak straszą apologeci i strażnicy świątyni „polskiego” kapitalizmu. To równość uznająca egalitaryzm społeczny za autentyczną motywację rozwoju i kształtowania humanistycznego społeczeństwa. W praktyce to twórcza symbioza niskiego współczynnika GINI i dużego wskaźnika HDI tj. niewykluczającego rozwarstwienia dochodowego i wysokiego poziomu rozwoju ludzkiego.

Patologia systemu politycznego, systemowe ograniczenie wyzwolenia sił wytwórczych przez hegemonię prywatnego kapitału i wykluczającej prywatnej gospodarki ynkowej, dyskryminujący sposób podziału dochodów i bogactwa, strukturalna dyskryminacja społeczna to patologie ustrojowe, których leczenie wymaga rewolucji demokratycznej. Demokratyzacji stosunków pracy i własności kapitału, co skutkowałoby eliminacją wyzysku pracy przy społecznoekonomicznym równouprawnieniu. To przed czym stoimy jest antynomia: „demokracja albo kapitalizm”.

Rewolucja demokratyczna to przemiana, która, postuluje poddanie kontroli i interesowi mas również gospodarkę. To wyjście z ustrojowej pułapki kapitalizmu ku nowemu paradygmatowi uczestniczenia i postępowego rozwoju społecznego.

Taki horyzont zmiany wyklucza oczywiście prawica wszelkiego autoramentu. Jej horyzont wyznacza ideę europejskiego państwa pomocowego wymyślona przez Otto von Bismarcka. Ta idea miała zapobiec społecznemu buntowi skrajnie wyzyskiwanej klasy pracujących najemników, proletariuszy. Kładła ona podwaliny pod powojenne kapitalistyczne państwo opiekuńcze. Opiekuńczość „dobrego wujka” miała legitymować konieczność porządnego zróżnicowania społecznoekonomicznego, tj. wykorzystania pracowników i społeczeństwa przez klasę posiadającą kapitał.

Kontrrewolucja społeczna z 1989 r. w Polsce pokazała jedno. Prawica liberalna, prawica konserwatywna oraz zmieniająca skórę lewica rodem z PZPR musiały totalnie negować ustrój gospodarki nie-prywatnej, egalitaryzm i postęp społecznego, jaki uosabiał sobą PRL. W obliczu wyczerpania możliwości społecznoekonomicznych i politycznych realnego państwowego socjalizmu imperatywem kapitalistycznych transformatorów było nie pozwolić systemowi PRL rozwijać się na nowych zasadach: autentycznej demokracji ludowej. PRL to ustrój, który – przy wszystkich swoich niedoskonałościach – stanowił milowy krok w emancypacji społecznej i ludzkim rozwoju w porównaniu do II RP. Nihilistycznie przekreślenie tego osiągnięcia i bezpieczeństwa społecznego milionów Polaków/Polek oraz wymazanie ze społecznej świadomości PRL – od II RP Polska niczym w skoku o tyczce przeszła do III RP – było warunkiem sine qua non, aby przeforsować po 1989 r. wsteczny ustrój neoliberalnego kapitalizmu. Oportunizm garstki kapitalistów wziął górę nad żywotnymi interesami społecznymi i bytowymi polskiego ludu. Nie była to rewolucja, lecz dziejowa kontrrewolucja. Panować miał reżim kapitału oparty na prywatnej akumulacji, opresyjnych stosunkach pracy i wykluczającej gospodarce wolnorynkowej.

Rezultat stosowania w Polsce takiej przemocy wobec społeczeństwa po 1989 r. to prawdziwy obraz po bitwie. Już w 2010 r. koncentracja dochodów wykazała, że 20% rodzin najlepiej usytuowanych zagarnia prawie 50% wszystkich dochodów, podczas gdy 20% najgorzej usytuowanych rodzin musi się zadowolić z 6% całkowitych dochodów.

Zróżnicowanie społecznoekonomiczne a koncentracja dochodów

grafika bdp kwintyle bien

Źródło: opracowanie własne na podstawie informacji GUS, FM oraz badania stopnia nierówności podziału i dochodów od

2010 r. wykonanego przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Prawica zatem nie była i nie jest zdolna do postępowej zmiany cywilizacyjnej, bowiem oznaczałoby to dla niej absolutną rezygnację z ideologii, która przedkłada kapitał nad człowieka tj. rezygnację z kapitalistycznego sposobu produkcji, akumulacji i podziału.

Odsłona II

Prześwietlenie granic „dobrej zmiany”

To ważna radiografia, ponieważ mówimy o najdalej idącej próbie prawicy po 1989 r. dogodzenia oczekiwaniom społecznym. Ważna również dlatego, że przy takiej próbie zmiany ze strony konserwatywnej prawicy odrzuceni przez wyborców liberałowie rozpętali niespotykaną frenetyczną kampanię w obronie swoich oligarchicznych interesów. To przestroga mówiąca o oporze, który ze strony prawicy, tej obecnie przy władzy i tej władzy pozbawionej, spotkać będzie program alternatywy ustrojowej, który siłą rzeczy wskaże na socjalistyczne horyzonty rozwoju stosunków społecznoekonomicznych. Należy położyć nacisk, że mimo sukcesów i popularności „Dobra Zmiana” pisowskiej prawicy bezdyskusyjnie pozostawia w mocy wykluczające się wartości ustrojowe zawarte w antynomii „demokracja albo kapitalizm”.

Polskie państwo kapitalistyczne o aspiracjach do rzekomej opiekuńczości w praktyce wyklucza większości z bogactwa i społecznego postępu. Produkt Krajowy na głowę mieszkańca wynosi ok. 25 tys. dolarów rocznie (ok. 7900 zł. miesięcznie) w czasie, gdy nie mniej niż 70% pracujących dostaje średnio na miesiąc ok. 1800 zł netto. W takich okolicznościach państwo przeznacza ok. 20% PKB (najniższy finansowo i najmniej efektywny program w UE) na byle jaką opiekę socjalną. Do tego dochodzi chroniczne bezrobocie na poziomie średnio 10% rocznie – scheda po neoliberalnej „terapii” szokowej. Tysiące bezdomnych błąka się po polskich miastach, a dziesiątki z nich umiera z wychłodzenia każdej zimy, albowiem kraj hodujący biedotę, nie ma dla niej przyzwoitego dachu nad głową.

Tymczasem społeczeństwo musi się ratować, jak tylko może. Setki banków żywnościowych zapobiegają śmierci z głodu dziesiątków tysięcy ludzi. Program „500 plus” skierowany do 30 proc. dzieci żyjących w biedzie okazuje się wielkim sukcesem rządu w rzeczywistości, która skazuje ok. 6 mln osób na ubóstwo i ok. 3 milionów na życie przy minimum biologicznym (MB). Liczne zbiórki pieniędzy ratują dzieci od śmierci z powodu uleczalnych chorób lub innych schorzeń. Tak zwana „Orkiestra Świątecznej Pomocy” co rok zbiera w kraju i zagranicy pieniądze, aby sprezentować szpitalom paroma urządzeniami medycznymi, bez których umierałoby wielu chorych. „Caritas” i Kościół żywią się moralnością ubóstwa i biedy. Dziesiątki tysięcy rodzin czeka na dary, by podbudować sobie poczucie przynależności do narodu. Narodu, który stał się prawdziwą areną walki wszystkich przeciwko wszystkim w „wyścigu szczurów” doby konkurencji rynkowej.

Rządy PiS kładą kres neoliberalizmowi w Polsce. Wyhamowują zarówno stan wojny z klasą pracowniczą i społeczeństwem prowadzony przez neoliberalne rządy PO/PSL., jak I aspiracje neo-liberalnej mutacji o nazwie Nowoczesnej wraz z przybudówką KOD. Rozbrajają pozaparlamentarne skrzydła socjaldemokracji w postaci SLD czy Razem i inne pomniejsze twory partyjne o wysterylizowanej tożsamości lewicowej, czyniące ze społeczeństwa swoimi postulatami przedmiot, a nie podmiot sprawiedliwości społecznej. W konsekwencji „dobrej zmiany” przedstawionej przez PiS wspomniane ugrupowania nie stanowią alternatywy dla społeczeństwa. Mądrość życiowa wyborcy odrzuca atrapy, złe duplikaty i optuje za lepszym oryginałem. To zdecydowało o wyborze neokonserwatywnej prawicy, gdyż alternatywą była kontynuacja rządów liberałów. Jednakże neokonserwatywna opcja może dokonać tylko „dobrej zmiany” obroży wielogłowego lewiatana, jakim pozostaje świątynia „polskiego” kapitalizmu. Odsłońmy zatem polityczne granice, które niczym kaftan bezpieczeństwa trzymają reformę neokonserwatywnej prawicy w ramach tej „świątyni”.

Granice „Dobrej Zmiany”

Zrozumienie granic prawicowego reformizmu pozwoli nam uzmysłowić sobie wizję i horyzont niezbędnej rewolucji demokratycznej.

Prospołeczność ustroju ekonomicznego:

  • Program „500 plus” — ważny dla najbardziej dotkniętych przez liberalny czerpie jednak środki na realizację nie dotykając wywłaszczającego charakteru kapitału. Zawłaszczanie wartości pracy przez właścicieli kapitału nie ulega korekcji. To program, który zatrzymuje się przed progiem idei powszechnego Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego1. Tej granicy nie wolno prawicy przekroczyć.

  • System podatkowyjego struktura ma zachować swój degresywny charakter przy realizacji programów socjalnych. Manewrami przy regresywnym podatku, jakim pozostaje VAT, uzyskuje się środki, nie zmieniając kierunku transferu dochodów. W ten sposób wygospodaruje się dla „500 plus” kilkanaście mld zł (ok. 20 mld zł), lecz to tylko 2,5% z sumy ponad 600 mld zł(2) środków niepracujących ani dla gospodarki realnej, ani dla programów polityki społecznej. Przy obecnym stopniu zadłużenia polskiej gospodarki i państwa — nabytego po 1989 r. i sięgającego astronomiczną sumę ok. 880 mld zł — żaden rząd nie ma prawa moralnego ani z punktu widzenia racjonalności ekonomicznej i interesów społeczeństwa zwiększyć dalej dług ignorując ogromne środki pasożytujące i wzbogacające małą grupę ludzi władającą kapitałem.

  • Program „Mieszkanie plus” -— usiłuje po raz pierwszy w Polsce po 1989 r. podjąć problemu mieszkania dla rodzin wykluczonych przez drapieżny wolny rynek nieruchomości, który ciężko doświadcza nawet średnio zamożne rodziny czy osoby poprzez rabunkowy system kredytów hipotecznych. Ponad 5 mln osób urojonej „klasy średniej”, rzekomo jedynej klasy systemu, pozostaje w tarapatach z tego powodu. Program „Mieszkanie plus” nie gwarantuje powszechnej dostępności do mieszkań, albowiem nie dotyka systemowego problemu relacji dochodów do kosztów utrzymania nawet tańszych mieszkań komunalnych. Zasięg Programu nie jest też specjalnie imponujący (90 tys. mieszkań). Tymczasem, w Polsce brakuje ok. 2 mln mieszkań, nie licząc tych, które wymagają zasadniczego odnowienia.

  • Godzinowa stawka płacy — podwyższenie gwarantuje kapitalistom/pracodawcom bezpieczne warunki maksymalizacji zysku bowiem prawica pilnuje, by pracownicy nie uczestniczyli na zasadach demokratycznych w zyskach kapitalistycznych przedsiębiorstw. Płaca minimalna ogranicza się do prostej reprodukcji siły roboczej zatrudnionych przez kapitał na poziomie minimum biologicznego (MB), nie na podstawie „skoczni” zdolności rozwojowej, jakim jest minimum egzystencji (ME)3.

  • Reforma emerytalna — ustanawiająca powrót do poprzedniego wieku emerytalnego (65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet) zakłada utrzymanie system składkowego oraz nie bierze pod uwagę przeciętnej ilości lat na emeryturze w dobrym zdrowiu. Emerytalny system solidarnościowy, jak i emerytura obywatelska w ogóle nie wchodzą w rachubę. Logika przymusu pracy pod dyktando kapitału góruje.

  • Program Morawieckiego” — słusznie usiłuje zmienić oligarchiczny charakter gospodarki, ale nie kwestionuje ustroju dominacji prywatnej własności kapitału. Zakładana re-industrializacja gospodarki odbywać się ma w ramach prawa prywatnego kapitału do własności Produktu Narodowego. Podejście państwa do udziału w inwestycjach wyraża liberalna formuła „partnerstwa publiczno-prywatnego”. Wszelki wzrost gospodarczy z tego wynikającego jest więc skazany na haracz w postaci znakomitej dywidendy dla prywatnego kapitału. Z tego tylko tytułu nie pracuje dla gospodarki, ani dla społeczeństwa ok. 100 mld zł rocznie4.

  • Program gospodarczy — usiłuje odbudować przemysł stoczniowy i żeglugę śródlądową, który były rozwinięte w PRL, lecz rządy neoliberalnej prawicy doprowadziły je do ruiny z korzyścią dla kapitału niemieckiego. Kierunek działań rządu jest słuszny. Nie zastąpi to jednak rozwoju gospodarki lądowej, infrastruktury i przemysłu technologicznego. Równocześnie ideologiczne podporządkowanie się państwa pod rządami „dobrej zmiany” geopolitycznym interesom USA uniemożliwi pełny udział Polski w największym projekcie rozwojowym XXI w., jakimi są Unia Eurazji pod egidą Rosji i Nowy Jedwabny Szlak pod egidą Chin. Wydaje się, że główny port lądowy nowego “jedwabnego szlaku” w Europie Wschodniej nie zostanie wybudowany w Polsce. W celu sprzyjać nowym możliwościom w gospodarce światowej Polska powinna prowadzić strategiczną politykę współpracy i dobrego sąsiedztwa. Szlaki kolejowe szybkiego ruchu, północpołudnie i zachód-wschód, powinny czynić z Polski centrum handlowo-przeładunkowe Eurazji. Tak zdefiniowany polski interes narodowy nie interesuje jednak prawicy, szczególnie PiS. Polska w rękach prawicy jest i będzie krajem osamotnionym, skazany na gospodarkę rezydualną. Nie ma szans przy „dobrej zmianie” na „wyjście z pułapkiśredniego wzros u i niskich płac”.

  • Systemu fiskalny — nie ma szans przy „Dobrej Zmianie” na demokratyczną reformę. Bez takiej reformy gospodarka dalej będzie ulec oligarchizacji. Przez sitko tego systemu ucieka z kraju ponad 600 mld zł5 rocznie w czasie, gdy budżet dalej będzie miał zaplanowany deficyt. Reformizm „Dobrej Zmiany” stroni od demokratyzacji kapitału. Tymczasem systemowe rozwiązanie tkwi w rozgromieniu degresywnego charakteru systemu podatkowego dla osób prawnych i fizycznych przy przyjęciu reformy rewolucjonizującej aktualną strukturę dochodową6. To jednak nie wchodzi dla PiS w grę.

  • Nowa polityka gospodarcza — w sprawie odzyskania kapitału finansowego, szczególnie bankowego stwarza pozory „unarodowienia banków”. Nacjonalizacja kapitału nie jest jednak pojęciem tożsamym z jego demokratyzacją. Wybrana ścieżka przejęcia z powrotem drugiego, co do wielkości banku w Polsce pokazuje skalę wywłaszczenia aktywów finansowych kraju. Zakup z powrotem banku według „obowiązującej” ceny rynkowej stanowi kolejny prezent dla kapitalistów. Z drugiej zaś strony prawica nie rozwiąże uzależnienia polskiego banku centralnego (NBP) od dyktanda centrów finansowych Zachodu. Nie ma szans na zmianę statutową NBP. Nie bierze pod uwagę zmiany neoliberalnej doktryny ratowania sektora finansowego na rzecz polityki „poluzowania ilościowego” dla gospodarki i gospodarstw domowych. Bankowość komercyjna pozostanie bez regulacji „produkowania” pieniądza fikcyjnego. Tym samym własna waluta krajowa – nie mówiąc o perspektywie przyjęcia euro – złoty pozostaje narzędziem prywatnej, wykluczającej koncentracji i akumulacji kapitału.

Charakter państwa:

  • Reforma wymiaru sprawiedliwości — „Dobra Zmiana” niewątpliwie usiłuje naprawić patologie narosłe w sądownictwie w toku procesu oligarchizacji państwa za rządów neoliberalnych. Władza sądownicza pozostaje jednak nadal poza społeczną kontrolą.

  • Państwo pod rządami neokonserwatywnej prawicy przechodzi jeszcze bardziej zdecydowanie – po zapoczątkowaniu tego kierunku przez liberalną prawicę – do klerykalnej normatywności światopoglądowej i wynaturzenia niezbywalnych uniwersalnych praw człowieka. Rząd neokonserwatywnej prawicy przedkłada interesy Kościoła katolickiego oraz zbiorowości wierzącej nad świecki charakter państwa i interesy ogółu.

  • Policyjny wymiar państwa wykształcony przez prawicę liberalną, ulega dalszemu pogłębieniu przy rządzącej obecnie prawicy neokonserwatywnej. Świadczy to o tym, iż reżim kapitału, za którym stoi prawica w ogóle, zdaje sobie sprawę z granic pro społecznego reformizmu.

  • Związki zawodowe mają pozostać na uwięzi antypracowniczego porządku prawnego państwa na rzecz interesów kapitalistów/pracodawców, bez prawa do strajku generalnego oraz przy znikomej siły przetargowej w obronie świata pracy.

  • Telewizyjne medium publiczne zmienia pozycję wahadła, pozostając korporacją rządową sprawującą autentyczną przemoc informacyjną i ideologiczną nad społeczeństwem. Demokratyzacji przestrzeni elektronicznej stanowiącej własność państwa i dobro publiczne nie wchodzi w rachubę. Wykluczone zostają wszelkie głosy lewicowe, świeckie, antyrusofobiczne itp., czyniąc tym samym opinię publiczną zakładnikiem prawicowej ideologii.

  • Nowa polityka historyczna państwa przekreśla naukowe poznanie polskich dziejów, w tym najnowszych związanych z narodową klęską, jaką dla Polski oznaczała II W.Ś oraz ze społeczną spuścizną okresu PRL. Sprzyja szerzeniu postaw ultra prawicowych i szowinistycznych, czego dobitny przykład stanowi ideologiczna apoteoza tzw. żołnierzy wyklętych, jak i daleko idąca rusofobia w nowych pokoleniach.

Polityka zagraniczna:

Radykalnie reakcyjny charakter polityki zagranicznej „Dobrej Zmiany” symbolizuje dorobienie się przez nową ekipę rządową pierwszego więźnia politycznego. Jest nim Mateusz Piskorski zatrzymany, bez zupełnie żadnych dowodów, pod zarzutem rzekomego szpiegostwa na rzecz Federacji Rosyjskiej (FR). Bez aktu oskarżenia I procesu sądowego trzymany jest w izolacji już ponad 10 miesięcy. W konfrontacyjnej I rusofobicznej wizji PiS współpraca ze wszystkimi narodami przestają się liczyć jako żywotny interes społeczeństwa i niezastąpiona gwarancja bezpieczeństwa narodowego. Przejście Polski ze stanu „robiącego laskę” Stanom Zjednoczonym za panowanie neoliberalnej prawicy do statusu wasala interesów tego mocarstwa I imperialistycznego paktu NATO pod rządami „Dobrej Zmiany” zostało przypieczętowane sprowadzeniem do Polski wojsk amerykańskich. Historia zatacza koło. Polska za sprawą rządzących nią sił i lokajstwa wobec imperializmu USA stała się bezpośrednim celem doktryny obrony FR i czynnikiem destabilizacji całego regionu. Polska prawica nie ma zdolności intelektualnej ani wyczucia historii, aby dostrzec polityczną różnicę pomiędzy wojną a pokoje.

Demokracja:

Demokracja tak, jak za rządów neoliberalnej prawicy, tak też pod rządami neokonserwatywnej prawicy sprowadza się właściwie jedynie do wyborów co cztery lata i parlamentaryzmu w wykonaniu partii prokapitałowe. Idee bezpośredniej demokracji i szerokiej praktyki referendum, którego wynik byłby obligatoryjny to tabu dla prawicy.

Podsumowanie

Prawica neokonserwatywna daje polityczny krok do przodu sięgając po idee socjalistyczne w reformowaniu liberalnego porządku państwa. Jednakże sprzeczność tych idei z pro kapitałową naturą prawicy czyni z “Dobrej Zmiany” odmianę reformizmu bliską wstecznej formuły “wulgarnego socjalizmu”. Wyjaśnia to Marks: jest to “przemeblowanie systemu władzy kapitału, pragnąc zaradzić jego skrajnym niedomaganiom społecznym, by tym samym utrwalić istnienie kapitalistycznych stosunków społecznoekonomicznych społeczeństwa klasowego”.

Akceptacja przez większość społeczną tego reformizmu pokazuje, że liberalizm ekonomiczny wymuszony na społeczeństwie przez rządy neoliberałów od 1989 r. nie ma przychylności społecznej. Większość społeczna przyswaja charakter większości socjologicznej. Jest to nowa jakość polityczna w ocenie własnych interesów przez polskie społeczeństwo.

Jaka stąd polityczna lektura? Po pierwsze, formacje liberalnej prawicy (PO, Nowoczesna, PSL itp.) zostały śmiertelnie ugodzone przez reformizm „Dobra Zmiana” neokonserwatywnej prawicy (PiS). Po drugie, „Dobra Zmiana” skutecznie zawłaszcza reformistyczną myśl socjaldemokracji, przekraczając jej pseudo lewicowy program polityczny. To oznacza, że ugrupowania figurujące socjaldemokrację na lewicy (SLD, Razem, itp) nie mają szans w odbiorze społecznym, by stać się wiarygodną alternatywą dla rządów „Dobrej Zmiany”. Po trzecie, że to ideowa lewica stoi przed wyzwaniem stać się wyższą jakościowo alternatywą programową wobec granic reformizmu, który oferuje społeczeństwu neokonserwatywna prawicy.

Przedstawiona radiografia sytuacji politycznej kraju w wyniku przyjęcia przez neokonserwatywną prawicę kursu reformizmu społecznego stwarza odpowiednie warunki dla refundacji lewicy. Przebudzenie i wypracowanie alternatywy programowej mającej na celu kształtowanie autentycznego ustroju demokracji, opierającego się na emancypacji społeczno-ekonomicznej i wynikającej stąd równości, wolności, jak i suwerenności narodowej w duchu konstruktywnej współpracy i pokoju ze wszystkimi narodami i państwami stanowi historyczne wyzwanie dla lewicy.

Odsłona III

Demokratyczne Państwo Dobrobytu Społecznego

Wizja społeczeństwa wolnych sobie równych ludzi w prosperującym gospodarczo i sprawiedliwym kraju powinna być ideowym źródłem odrodzenia Lewicy i busolą jej nowego politycznego Programu Przemiany. Wizja ta może stanowić o zbieżności działań różnych nurtów lewicowych.

Dorobek humanistyczny, społeczny, intelektualny i demokratyczny predestynuje ideową Lewicę do przeprowadzenia dogłębnej rewizji drogi wymuszonej na Polsce po 1989 r. Części składowe politycznego programu odnowy to wpasowujące się w wizję demokratycznej przemiany ustroju zmiany krótko, średnio i dalekosiężne wprowadzane w swoistej synergii reakcji łańcuchowej. W zasadzie mówimy o socjalistycznych horyzontach rozwoju uwolnionym jednakże z wszelkich form autorytaryzmu. Filozoficzna orientacja tego rozwoju zakłada, iż to człowiek i jego kondycja społeczna są celem konstrukcji ustroju politycznegoekonomicznego. To cel, który pozostaje obcy idei ustroju kapitalistycznego. Stąd imperatyw przemiany państwa kapitału w Demokratyczne Państwo Dobrobytu Społecznego.

U wielu takie postawienie sprawy wydaje się utopią. To zrozumiałe, bo kulturowa dominacja kapitalizmu sprawia, że jawi się on większości jako „naturalny porządek rzeczy”, niemalże „boży ład” na ziemi. Tymczasem „naturalny porządek rzeczy” to człowiek, przyroda I społeczna konstrukcja ekonomiczna stosunków produkcji i podziału wytwarzanego bogactwa.

Kapitalizm, co na polskim gruncie większość społeczeństwa dotkliwie czuje na własnej skórze, to jedynie sztuczna konstrukcja ekonomiczna zbudowana na bazie odczłowieczenia stosunków międzyludzkich w procesach produkcyjnych i reprodukcji społecznej. Są to atrybuty ustrojowe, a nie przypadkowe objawy. Zrozumienie fundamentów ustroju kapitalistycznego stanowić powinno o zasadniczym credo ideowe niezbędnym dla odrodzenia tożsamości politycznej lewicy i podjęcia przez nią realnej i skutecznej walki w polskiej polityce. To polityczna opcja bliska społecznego odczucia. 

Kolofon

Ogólnopolski Front lewicy na rzecz Alternatywy Ustrojowej

Może stać się wehikułem stworzenia szerokiego postępowego frontu zdolnego przedstawić społeczeństwu alternatywę demokratyczną i drogi rozwoju społecznoekonomicznego przezwyciężające granice, których się trzyma kapitalistyczna świątynia prawicy. Mowa o społeczno-politycznym ruchu, który zaproponuje Polsce porozumienie na rzecz Demokratycznego Państwa Dobrobytu Społecznego.

………………………………………………………………………

1 Roberto Cobas Avivar, „Studium o BDP”, 2016 r. (Zob. art.

https://robertocobasavivar.wordpress.com/2016/09/19/wyzwolenie-umyslu-na-drodze-do-bdp/ )

2 Nieduży udział wydatków publicznych w PKB Polski (42%) ma miejsce przy łącznej luce w podatkowych dochodach

budżetowych sięgającej ok. 180 mld zł rocznie (ok. 9% PKB). Z samego podatku VAT to ok. 50 mld zł rocznie. Niskie

stopy opodatkowania, mała efektywność systemu ściągania podatków oraz rozhermetyzowanie systemu fiskalnego

(ucieczka kapitałów za granicę) nakładają się na siebie, by uszczuplać dochody (PKB) o wielkość przewyższająca budżetu

państwa 1,8 razy, albowiem ok. 520 mld zł. W tym uwzględniamy sumę stanowiącą szarą strefę podatkową – działalność

nielegalną, działalność ukrytą (głównie zaniżanie obrotów w legalnie działających firmach) oraz działalność nieformalną

sięgające ok. 20% PKB. Jeżeli natomiast dodatkowo bierzemy pod uwagę kwotę ok. 90 mld zł przedstawioną przez

Ministerstwo Gospodarki z tytułu dywidend, które zagraniczne spółki dominujące w polskiej gospodarce wyprowadzają do

swoich spółek matek to w sumie mamy do czynienia z „dziurą” ok. 610 mld zł, czyli 35% PKB do zagospodarowania.

(Roberto Cobas Avivar, Studium o BDP).

3 Kategorie MB, ME i MS są tu ujęte w rozumieniu konceptów opracowanych w „Studium o BDP”, które podważają

kryteria i wartości przyjętych przez IPiSS i polskie rządy.

4 To kwota według informacji samego MG wynikła z wyprowadzenia za granicą dywidendów spółek prywatnych. Zob.

przypis ii

5 Zob. https://robertocobasavivar.wordpress.com/2016/07/27/powszechny-bezwarunkowy-dochod-podstawowy-wzasiegu-

nie-tylko-politycznej-mysli-lecz-i-spolecznej-reki/

6 Zob. https://robertocobasavivar.wordpress.com/2016/12/01/kwota-wolna-od-podatku-w-liberalnym-wydaniuekonomicznym-

versus-pdb/

Advertisements