Niemiecki koszmar krąży nad Europą. Zaledwie 70 lat po zakończeniu II W.Ś. rozpętanej przez III Rzeszę wówczas pogrążoną w wielkim kryzysie ekonomicznym i społecznym niemieckie państwo stoi przed wielkim krachem. Tym razem to krach finansowy. Siła rażenia finansowego bankructwa pociągnie za sobą UE. Konsekwencje dla całej Europy są nieobliczalne.

Zafałszowanie kondycji ekonomicznej Niemiec przed opinią publiczną, społeczeństwami europejskich krajów i świata ze strony samych Niemców i centrów Zachodu przekształciło UE w tykającą bombę.

Kryzys finansowy, który wybuch w 2007 r. w USA i przeniósł się do Europy via naczyń połączonych spekulacji instrumentami pochodnymi zwanymi derywatami, skumulował całą swoją energię w niemieckim systemie finansowym. Mit o racjonalności i zdrowiu systemu bankowego Niemiec pada. 

Stało się to jasne dla opinii publicznej, gdy wspólnymi siłami EBC i Bundesbank postanowiły zatopić Grecję, aby ratować niemieckie finanse. Wymuszaniem bankructwa na Grecji Niemcy usiłowali zażegnać swój własny kryzys. To nie mogło się udać, albowiem wymiar zepsucia systemu finansowego przerasta wszelkie wyobrażenie o rozmiarach utajonego kryzysu. Brexit zaś był zdroworozsądkową reakcją Brytyjczyków przed dającą się odczuć nadchodzącą burzą w UE.

Deutsche Bank, ośrodek ciężkości niemieckiej gospodarki jest technicznym bankrutem. To oznacza, że cały system finansowy UE, którego architektura na czele z EBC opiera się na niemieckim systemie bankowym stoi na ruchomych piaskach.

Oszustwa finansowe Deutsche Bank w manipulacjach euribor oraz praniem brudnych pieniędzy naraziły go na karę 14 mld dolarów ze strony USA. To świadczy o skorumpowaniu Banku, lecz nie stanowi jeszcze o realnej groźbie jego bankructwa. Strony doszły do ugody i DB zapłaci tylko kilkaset milionów euro.

Gdzie jest pogrzebany pies? Poziom ryzyka wyrażony w toksycznych derywatach finansowych Deutsche Bank sięga 42 biliony euro (Helga-Zepp laRouche). To jest suma cztery razy większa niż cały PKB UE a 13 razy większa niż PKB samych Niemiec (w 2016 r.). DB trzyma portfele toksycznych derywatów niemalże wszystkich banków amerykańskich, które z racji, że były zbyt duże by upaść, zostały uratowane przez Rząd USA za pieniądze podatników. Reakcja łańcuchowa, która spowoduje bankructwo DB jest rozmiarów apokaliptycznych dla międzynarodowego systemu finansowego opartego na dolarze.

EBC i Bundesbank razem stoją przed techniczną niemożnością ratowania DB. Nie ma na tyle zadłużonych krajów w Europie by je  doić, jak to robią z Grecją. W obliczu bankructwa DB Angela Merkel oświadcza, iż Rząd nie będzie uratował banku. Aczkolwiek to wydaje się mało prawdopodobne wszystko wskazuje na to, iż siła eksplozji kryzysu spowodowanego implozją DB doprowadzi do efektu domino w całej Europie i Stanach Zjednoczonych. Efekt, które wywróci do góry nogami ekonomiczno-finansowy porządek świata. Polska gospodarka wisi na włosku z racji swojej uzależnienia od gospodarki niemieckiej.

Wybuch euroatlantyckiego kryzysu finansowego nadciąga z podwojoną siłą. Banki, które zostały uratowane fikcyjnym pieniądzem w 2008 r. zwiększyły od tamtego momentu o 60% ryzyko związane z derywatami.

Wymiar kryzysu systemu finansowego, przed którym stoją USA i UE odsłania prawdziwe oblicza ekspansji NATO. Pakt Euroatlantycki umacnia ekspresowym trybem „wschodnią flankę” na gorączkową prośbę Polski. Realizacja podtrzymanej przez B. Obamę doktryny „powstrzymania Rosji” z Polską jako zderzakiem mówi o ofensywnym charakterze przesuwania granic NATO na Wschód do granic z FR.

Sekretarz Obrony USA James Mattis deklaruje w Brukseli (15.02.2017 r.), że zadaniem NATO jest gwarantowanie bezpieczeństwa na świecie. To publiczne przekreślenie Art. 5 Paktu. Zielone światła na wojny prewencyjne zostały na nowo włączone. Jednakże to Prezydent D. Trump zastopuje awanturnicze instynkty wojowników Pentagonu i UE na czele z Polską. „USA powinny dążyć do ułożenia stosunków z Rosją” – podkreśla na nadzwyczajnej konferencji prasowej (16.02.2017 r.). „To wyjdzie Ameryce i światu na zdrowie” – zaznacza D. Trump.

Bankructwo DB przychodzi zatem w momencie, gdy kraje UE są poddane presji ze strony USA, by zwiększyły wydatki na uzbrojenie NATO o ile chcą liczyć na zdecydowane angażowanie Amerykanów w Pakcie. Widmo dalszych cięć wydatków publicznych na rzecz militarnego budżetu w tychże krajach zwiastuje nadwyrężenie kondycji społecznej społeczeństw UE.

To nie Rosja podłożyła baryłkę prochu pod UE. To sojusz euroatlantycki trzyma w rękach zapalony Koktajl Mołotowa i nie wie, co z nim zrobić. Reset UE, NATO i USA to nie opcja, lecz imperatyw.

Advertisements