“Jestem za wolną konkurencją. Każda firma ma prawo lokalizować swoją produkcję, gdzie zechce. Dopóki relokacje bazy produkcyjnej będzie wewnątrz Stanów Zjednoczonych nie widzę problemu. Kiedy natomiast właściciele wyprowadzają swoje fabryki do krajów o taniej siły roboczej pozbawiając amerykańskich robotników i pracowników miejsc pracy, które tak bardzo potrzebują, by w ten sposób zwiększać swoje zyski to mamy problem” – D. Trump.

“Firmy, które będą tak postępować zostaną obłożone odpowiednio wysokim cłem na towary wyprodukowane w ten sposób za granicą i sprowadzane później do Stanów Zjednoczonych po cenach “konkurencyjnych” dla siebie. Mam nadzieję, że to przyczyny się do ściągania inwestycji amerykańskich firm do kraju i stworzenia miejsc pracy dla Amerykanów” – D. Trump.

Korporacje amerykańskie zalewają świat inwestycjami w wyścigu za maksymalizacją zysku. Kraje, gdzie praca jest nisko i bardzo nisko opłacana stają się mekką dla kapitału wielkich korporacji.

W ten sposób korporacje amerykańskie zamieniły Meksyk w montażownię popularnie zwaną “maquilladoras”. Na granicy z USA powstawały sieci “maquilladoras”, które taśmowo montowały półprodukty firm amerykańskich, by później zostały eksportowane jako produkty do Stanów Zjednoczonych po “konkurencyjnych cenach”. Meksykańska siła robocza zatrudniana przez te korporacje zarabiała dosłownie grosze na rzecz takich ceń. Meksykanie pracują ponad 2500 godzin rocznie, to rekord na świecie.

Neoliberalna transformacja polskiej gospodarki z początkiem 1989 r. stawiała na przemianę Polski w rozległy obóz taniej pracy dla międzynarodowych korporacji. Polska zaczęła się ścigać z krajami regionu w ściąganiu do kraju zagranicznego kapitału inwestycyjnego. Preferencje celne i fiskalne często z całkowitym zwalnianiem z płacenia podatków decydowały o ściąganiu inwestorów zwanych z tupetem przez polskie rządy i media “inwestorami strategicznymi”. Dobrze kwalifikowana polska siła robocza oraz przeforsowanie na niej dzikiego systemu zatrudnienia i bardzo niskich płac stanowiły raj dla zachodnich korporacji. Inwestycje zagraniczne w dużym stopniu były rabunkowe, bowiem dokonane, aby zlikwidować całe konkurencyjne polskie branże, które dostały niemalże za darmo, a z drugiej strony punktowo zrealizowane na obiektach z rozwiniętą bazą produkcyjną. Liczne polskie zakłady z potencjałem rozwojowym zostały zamknięte. Miasta przemysłowe takie, jak Łódź zostały rozebrane a la Detroit w USA. Bezrobocie w pierwszych latach przekrętu transformacyjnego szybowało na wysokości 20/40%. Stało się endemiczną cechą polskiej gospodarki, bowiem utrzymuje się chronicznie na poziomie 10% rocznie. 

Równolegle powstawały polskie sieci  “maquilladoras”, które zamieniły kraj w wielką montażownię półproduktów korporacji zachodnich. “Polski” eksport rośnie! – z pompą oświadczyły rządy, media i ekonomiczne instytucje badawcze. “Pospólstwo” pogrążone w wyścigu szczurów jadło tę ciężką strawną papkę informacyjną przez lata. Do dzisiaj je przetrawia. Tym czasem kapitał przemysłowy Niemiec, USA, Holandii, WB, Włoch pączkował dzięki głodowych pensji polskich robotników i pracowników. Rodzące się polscy kapitaliści również   na tym jeździły. 

W tym wszystkim nie było nic przypadkowego. Drapieżny wyzysk siły roboczej stał się do dziś polską drogą do pierworodnej akumulacji kapitału.  Kapitału prywatnego. Tak się tworzy kapitalizm. Akt prokreacji w Polsce nosił znamiona neokolonializmu.

Z wielkim cynizmem banda liberałów z ramienia rządzącego przez ostatnie 8 lat PO, kiedy to wygrana neokonserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS)  była prawie przesądzona mówiły, że teraz to Oni zaczną zwiększyć płace polskim robotnikom i pracownikom, że okres “przyspieszonego wzrostu” (sic.), który doprowadził PKB percapita na wyżyny 25 tys. dolarów rocznie   pozwala na większy udział płac. Realna płaca przy takim PKB percapita utrzymywała i utrzymuje się na poziomie 1800 zł. średnio miesięcznie dla nie mniej niż 70% pracujących. Polscy pracownicy pracują po 22oo godzin rocznie tuż za Meksykanami. 

Waszyngtoński Konsensus, który siał neoliberalizm w USA i rozprzestrzenił go niemalże na cały świat spustoszał miasta przemysłowe. Michigan, Detroit i wiele innych upadały i zgłosiły bankructwo. Amerykańskie korporacje uciekały z kapitałem pod pachą i napisami na czole “inwestor strategiczny” tam, gdzie łatwo wyzyskiwać robotników i pracowników do Meksyku, Polski, Tajlandii. Rodzime rządy polityków i kapitalistów czy to meksykańskich czy to polskich otwierały gałęzie gospodarki na ten gwałt.

Waszyngtońskiemu Konsensusowi  kładzie kres D. Trump. W Polsce to prawicowa partia  PiS, nie lewica, próbuje kłaść kres ideologii neoliberalizmu właściwego tej filozofii uwłaszczenia się kapitalistów i pauperyzacji społeczeństwa.

Reprodukcja i akumulacja kapitału jednak nie wierzy  w lży. Droga do poddaństwa pracowników i społeczeństw w imię wzbogacenia się kapitalistów przepoczwarza się.  Wyzysk pracowników trwa. To wyzwanie dla autentyczniej antykapitalistycznej lewicy. 

Advertisements