To pożegnalne słowa pierwszego i ostatniego czarnego Prezydenta USA.
 
Przemówienie, którym kończy swoją prezydenturę B. Obama wygłosił wczoraj w Chicago (10.01.2017 r.). Brak skrupułów przerasta ego tego politycznego produktu USA. Uszy nie dają wiary temu, co słyszą od tej wyjątkowo niemoralnej osoby. Ale, co można było oczekiwać od jednego, jak się okazało, z najbardziej cynicznych prezydentów USA?
 
„Musimy bronić demokracji nie zamieniając się w pewnego rodzaju duży kraj, który znęca się nad swoimi mniejszymi sąsiadami” – stwierdza Obama zdominowany przez rosyjski kompleks rodem z mentalnego stanu polskich polityków.
 
Zmieniam sobie pozycję w fotelu i przełykam na sucho. Ogarnia mnie pogarda, to zdrowe uczucie do takiego rodzaju stworzenia. Idealnej marionetki imperialistycznej oligarchii trzymającej władzę USA.
 
Cała historia nękania małych krajów Ameryki Łacińskiej przez to paskudne państwo zawłaszczające nazwę Ameryki dla siebie przychodzi mi do głowy. Wszystkie krwawe tyranie oligarchiczno-wojskowe Naszej Ameryki – bo ta na Północy naszą nigdy nie była i nie jest -, które z zabijania ludzi własnych krajów zrobiły sposób na władzę były, co do jednej sponsorowane przez USA. Kiedy nie mogli drogą zorganizowanego terroryzmu wewnątrz tych krajów osiągnąć swoich celów dominacji to dokonali bezkarnych inwazji sławetnymi „marines”. To słowo i flaga Amerykańska pozostają do tej pory żywą obrażą w zbiorowej świadomości ludów Ameryki Łacińskiej. Od 1831 r. do 2009 r. to rekord 73 inwazji lub interwencji tylko w Ameryce Łacińskiej. „Ameryka dla Amerykanów” – głosił tę oto doktrynę już w 1831 szósty Prezydent USA, John Quincy Adams.
 
Smutnym dramatycznym symbolem przemocy, terroryzmu państwowego i odczłowieczenia od wszelkich wartości państwa USA pozostaje inwazja na Wietnam.
 
Inwazje i dewastacje krajów arabskich i afrykańskich przez ten „duży kraj” stała się oznaką naszych czasów. Kraje wszystkie, co do jednego biedne, słabe wojskowe, małe. Nie ma ani jednego przypadku w historii Imperializmu Made in USA, w którym armia Amerykańska dokonała inwazji na duży, równie silny kraj. A inwazje USA na świecie liczą się w setki. W 2016 r. na pożegnanie 8 lat prezydentury Obama zbombardował 7 krajów: Irak, Libię, Syrię, Afganistan, Jemen, Somalię, Pakistan, zrzucając na nie w sumie ponad 26 tys. bomb, 3 tysiące więcej pocisków niż zrzucał na inne kraje w poprzednim roku (Micak Zenko z Rady Stosunków Międzynarodowych USA).
 
Istota imperializmu, jaką pozostaje akumulacja kapitału w niepohamowanej predatorskiej ekspansji na wszystkie możliwe rynki zagraniczne czyni ze Stanów Zjednoczonych skończony drań stosunków międzynarodowych. Przemoc to przedłużenie polityki.
 
Czarny Prezydent z pokojową Nagrodą Nobla pod pachą atakuje Libię dokumentnie ją niszcząc, zagrabiając złoża ropy i zabijając tysiące Libijczyków, czytaj: kobiet, dzieci, młodych i starszych, całe rodziny. Libia do tego momentu była najbardziej rozwiniętym gospodarczo krajem Afryki i najbardziej awansowanym społecznie. Niezadowolony z masakrą dokonaną na Libijczykach i destrukcją kraju zabiera się za Syrię. To kraj najbardziej rozwinięty społecznie i gospodarczo Bliskiego Wschodu. Syria leży w gruzach. Dzisiaj Sekretarz Stanu rządu czarnego Prezydenta oświadcza po cichu w siedzibie misji Holandii w ONZ, podczas spotkania z terrorystami z ramienia Al-Nusra, iż USA wspierały ISIS z nadzieją na obalenie Prezydenta Syrii tą drogą. Terroryzmem od wewnątrz.
 
Ten czarny bezwstydny człowiek, który dostał się do urzędu Prezydenta, ojciec dwóch córek, siedział przez ostanie lata przy pilocie sterowalnych dronów, które zabijały dziesiątki Pakistańczyków, na których osobiście wydał wyroki śmierci. To ten sam nawrócony, który z uśmiechem w ustach regularnie chodzi ze swoją rodziną na mszę świętą. Gdzie są granice niemoralności, braku etyki i pogardy dla bliźniego tego typu ludzi?
 
Świadomy, iż będąc czarnym a na dodatek muzułmaninem jest przedmiotem głębokiego rasizmu, który koroduje socjal-polityczną kulturę tego kraju deklaruje, że „Ameryka to wybrany Naród” niczym reprezentant aryjskiej rasy.
 
„Ameryka jest predestynowana do szerzenia swoich wartości demokracji na świecie” – krzyczy ze wszystkich ambon Obama. „Demokracja w USA istnieje tylko dla 1% społeczeństwa” – Noam Chomsky.
 
„Posiadamy najpotężniejszą armię świata, tym, więc którzy stoją na drodze naszych interesów nie raz musimy złamać rękę” – Barack Obama w wywiadzie dla Fox.com, luty 2015 r.
 
Barack Hussein Obama kończy prezydenturę USA, lecz pozostaje na wolności tak, jak cała przestępcza oligarchia, która włada losami tego Narodu i zagraża światu.
Advertisements