There hasn’t been and there isn’t a more progressive option to change the fate of the society and of the American nation than the one that D. Trump presented to the voters, covering both external and internal problems faced by the United States.

………………………

Nie było i nie ma bardziej postępowej opcji zmiany losu społeczeństwa i narodu amerykańskiego niż ta, którą przedstawił D. Trump wyborcom dotyczącej zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych problemów, z którymi borykają się Stany Zjednoczone.

Ideowa i polityczna alternatywa o naturze socjalistycznej, którą z wielkim pozytywnym odzewem społecznym przedstawiał Bernie Sanders została uśmiercona przez najbardziej reakcyjne kręgi polityczne skupione wokół H. Clinton. Dzisiaj po sromotnej przegranej tej imperialistycznej oligarchii, która promowała ciemną stronę moc w postaci wyalienowanej H. Clinton, Bernie Sanders przejmuje znowu pałeczkę i wzywa swoich zwolenników oraz społeczeństwo, by stać się czynnikiem politycznym uniemożliwiającym zamach stanu oligarchii na kierunki polityki zarysowanej przez D. Trumpa. Nie ma być to czek in blanco, lecz uwarunkowane wsparcie. Walka, aby konserwatywne zapatrywania Prezydenta – które nie koniecznie mogą stać się realnym elementem programu Trumpa – nie wzięły jednak góry nad ideą demokracji i sprawiedliwości społecznej. Równouprawnienie dla wszystkich grup społecznych, mniejszości etnicznych zadomowionych i napływających, mniejszości LGTB oraz mniejszości religijnych  (Można stwierdzić – wbrew propagandzie o rzekomo rzeczywistej wygranej Demokratów -, że akurat do tej materii politycznej sprowadza się utrata przez D. Trumpa tych 2 mln głosów popularnych na rzecz bałamutnej H. Clinton).

B. Sanders również deklaruje poparcie dla gospodarczego programu D. Trumpa, akcentując, iż era Wall Street i finansieryzacji musi przejść do historii. Gra idzie o wzrost gospodarczy z wzrostem płac klasy pracowniczej i skończenie z ogromnym rozwarstwieniem dochodowym oraz o zrównoważony rozwój względem odnawialnych źródeł energii. Kłaść nacisk na doprowadzenie do uniwersalnej opieki zdrowotnej oraz demokratyzowanie dostępu do edukacji, w tym studiów wyższych.

Jeżeli B. Sandersowi uda się zamienić to wsparcie w ruch polityczny na rzecz postępowej rewolucji politycznej rządów D. Trumpa Stany Zjednoczone mają szanse na demokratyczne odrodzenie.

Oto polityczne  fundamenty programowe D. Trumpa – filary prawdziwej opcji kopernikańskiego zwrotu ku demokratycznemu odrodzeniu społeczeństwa, gospodarki i państwa.

Ramy strukturalne:

  • Odzyskanie duchu ustawy Glass-Steagall z 1930 r. – regulacja banków komercyjnych poprzez oddzielenie funkcji inwestycyjnej typowej dla finansowych operacji spekulacyjnych od właściwej funkcji kredytowej dla gospodarki (przedsiębiorstw produkcyjnych i gospodarstw domowych). Banda skorumpowanych liberałów zniosła ustawę dzięki podpisowi byłego Prezydenta B. Clintona rozpętując wyścig financjeryzacji gospodarki pod doktryną neoliberalizmu.
  • Reforma systemu podatkowego – jedyna możliwość zmniejszenia opodatkowania dla firm (w segmencie korporacyjnym) i osób fizycznych (w segmencie najlepiej), tak jak wstępnie głosi Prezydent, by przypuszczalnie szukać kombinacji efektu popytowego i inwestycyjnego wskazuje na znaczące na potrzebę zmniejszenia wydatków militarnych z jednej strony, a z drugiej ściągania z zagranicy do kraju kapitałów korporacji ponadnarodowych.
  • Zmiana polityki monetarnej – odwrócenie tendencji zmniejszenia stóp procentowych (dziś na zerowym lub ujemnym poziomie). Nie ma innej efektywnej opcji niż skruszenie praktyki FED „poluzowania ilościowego” (tj. emisji pustego pieniądza dla poprawienia bilansów finansowych spekulacyjnego sektora bankowego) oraz zwiększenie oprocentowania papierów skarbowych.
  • Reforma systemu bankowego, gdzie bankructwo w sektorze staje się zdrową konsekwencją readaptacji podmiotów finansowych do aktywowania gospodarki realnej (tj. produkcji i zatrudnienia).
  • Polityka kredytowania publicznego – w gospodarkę realną, sprzyjając tym samym efektywności ekonomicznej poprzez racjonalizację kosztów programów inwestycyjnych.

Program gospodarczy:

  • Aktywacja szerokiego frontu inwestycji publicznych w rozwój infrastruktury kraju – tj. dróg, linii kolejowych, mostów, kanalizacji oraz szpitali i szkół. Zaniechanie, zgodnie z propozycja B. Sandersa,  polityki tzw.  „partnerstwa publiczno-prywatnego”, gdzie prywatne bierze górę z wielkim kosztem dla budżetu państwa (to oznacza eliminowanie Wall Street od tego inwestycyjnego rynku).
  • Eliminowanie wielkiej piramidy Ponci stworzonej przez kompleks bankowo-developerski poprzez terapeutyczne ukłucie banki nieruchomościowej. Wyzerowanie zatem niewypłacalnego długu hipotecznego gospodarstw domowych oraz uruchomienie programu dostępnego kredytowania (poprzez zreformowane banki komercyjne) i towarzystwa budowlane budowy mieszkań komunalnych i na wynajem.
  • Reaktywacja przemysłowa poprzez intensywne inwestycje infrastrukturalne oraz radykalne ograniczenie lub eliminowanie traktatów o wolnym handlu, celem kreowania w kraju miejsc pracy.
  • Polityka podwyższenia płac poszukując rezerw zdolności konkurencyjnej gospodarki w skokowym wzroście technologicznej wydajności pracy, a nie w deprywacji wartości siły roboczej. Idzie to w parze z odzyskaniem głównego motoru wzrostu gospodarczego kraju bazującego na regeneracyjnej konsumpcji tylko, że dzięki ekspansji rynku wewnętrznego.

Program społeczny:

  • Daleko idąca reforma systemu zdrowia i edukacji. Dążenie do transformacji w średnim i długim czasie służby zdrowia w system publiczny. Na te opcję nie ma efektywnej alternatywy. Oznacza to radykalne ograniczenie lub eliminacja spekulacyjnego udziału korporacji ubezpieczeniowych, które zamieniły opiekę zdrowotną w wielkie kasino polis czyniąc system zdrowia USA najdroższym i najmniej efektywnym na świecie. Powrót i udoskonalenie Medicare z zabezpieczeniem powszechnej dostępności do opieki. W systemie edukacji radykalne oddłużenie studentów. Jest to największa bańka spekulacyjna po hipotecznej. Reforma systemu edukacji w kierunku podwyższenia jakości publicznego szkolnictwa i rozpowszechnienia dostępności do wyższych szkół. Masowe inwestowanie w rozwój infrastruktury publicznych szkół podstawowego i średniego poziomu nauczania oraz w kwalifikację kadry nauczycielskiej, łącznie z podwyższeniem wynagrodzeń w tej grupie pracowniczej.

Jak można zauważyć wszystkie wymienione elementy występowały w postulatach kampanii wyborczej Prezydenta D. Trumpa. Nie były one, rzecz zrozumiała jak na tego rodzaju kampanie polityczne,  spójnie wyartykułowane. Przedstawiam je w koncepcyjnej analizie. Należy jednak się spodziewać, iż kompleksowy program reform Prezydenta nabierze kształtu zasadniczo nieodbiegającego od wysuwanych powyżej tez.

Elementem politycznym o dużej wadze w podejmowaniu przez D. Trumpa tego kierunku działań jest oferta ze strony obozu liberalnego socjalisty B. Sandersa, by dołączyć ze swoimi pomysłami i zapleczem naukowym (ekonomistów) do grupy Prezydenta, by pomagać w kształtowaniu programu, zwłaszcza w rozdziale rozwoju infrastruktury kraju jako programu inwestycji publicznych. Innej alternatywy podołania wyzwaniu, który D. Trump przedstawiał sobie i Amerykanom nie ma.

Czynnikiem przemawiającym za tym są oczekiwania społeczne wyborców, którzy głosowali masowo, w szczególności klasa pracownicza (łącznie z pauperyzowaną tzw. klasą średnią) właśnie za takie i nie inne podstawienie sprawy.

Z obrazu wymogów strukturalnych, jak i cząstkowych postulatów programowych wynika, że D. Trump i siły, które weszłyby do jego gabinetu wykonawczego i sztabu politycznego, stać będą przed oporem interesów oligarchii kompleksu przemysłowo-woskowego i finansowego. To stanowić będzie stanowczą barierę na drodze urzeczywistnienia zmian. Własna partia republikańska – dominująca w tej chwili w wyniku synergii kandydatury D. Trumpa we wszystkich instytucjonalnych instancjach politycznych – zamiast być wehikułem tej wizji odrodzenia ekonomicznego, gospodarczego i społecznego USA będzie z nią walczyła, bowiem tak wynika z prób dekapitacji w gruncie niezależnego kandydata na Prezydenta przez samą Partię Republikańską.

Polityka zagraniczna:

Odrodzenie USA jako zreformowanej Ave Fenix nie stanie się realnym bez czynnika zmiany filozofii politycznej polityki zagranicznej. Z postulatów D. Trumpa wynika, że położenie kres nowej zimnej wojnie wycelowanej w Rosję – niczym kontynuacja konfrontacji z widmem rzekomego komunizmu nieistniejącego ZSRR – stanowić będzie o uzdrowieniu stosunków międzynarodowych i sprzyjaniu współpracy politycznej w rozwiązaniu problemów, które decydują o wojnie i pokoju na świecie.   Heteronomia polityczna przestała spełnić rolę spoiwo Imperializmu.

Z tej perspektywy rola NATO stoi przed wyzwaniem zmiany przed czym broni i będzie się broniła panikująca oligarchia, która włada Unią Europejską. W tym wszystkim tak, jak podkreśliłem Polska zostanie na bardzo ruchomych piaskach ze swoją anty rosyjską fobią i wojennym zapatrywaniem na bezpieczeństwo narodowe jako czynnikami określającymi „własną” politykę zagraniczną. Maidan w końcu się nie opłaciło zaściankowemu polskiemu establishmentowi politycznemu.

Geopolityka imperialistyczna będzie musiała się zmienić w to, co określam jako geopolitykę postępu, zgodnie z wizją i praktyką obu wschodzących mocarstw Rosji i Chiny. Złowroga polityka USA osłabienia UE poprzez jej przeciwstawienie Rosji traci na znaczeniu, bowiem imperatywne przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do mega-projektu Eurazji, które dynamicznie rozwijają Rosję i Chiny staje się  niekompatybilnym ze scysją na linii Rosja-UE.

Zmiana filozofii politycznej z konfrontacji na współpracę, przypominającą erę „pokojowego współistnienia” pomiędzy obozami realnego kapitalizmu i surrealnego socjalizmu, zapowiada zakończenie epoki akumulacji kapitału drogą finansowo-militarnego zawojowania rynków.  Ogromne niewypłacalne zadłużenie ekonomiczne oraz kryzys kapitalistycznego systemu finansowego w skali globalnej – przy postępującym nowym ładzie finansowym nieopartym na hegemonii dolara -, jak i geostrategiczne nastawienie Chin, by nie finansować dalej kupnem bonów skarbowych wojen i amerykańskiej ekspansji militarnej nie pozostawiają USA dużego pola manewru. Zwrot ku „racjonalnemu izolacjonizmowi” (określenie rosyjskiego politologa) łączy w sobie znaną praktykę protekcjonizmu i pragmatyzmu gospodarczego, które legły u podstaw przerodzenia się Stanów Zjednoczonych w potęgę ekonomiczną.

Prawidłowe odczytanie tych uwarunkowań ekonomicznych i geopolitycznych czyniłby z multimiliardera nienależącego do oligarchii imperialistycznej człowieka zdrowego rozsądku politycznego. Zarządzać możliwie racjonalnie przejściem do ery wielobiegunowego świata  jest jedyną rokującą nadzieję strategią na nowy początek USA w odpowiedzi na nieuchronny upadek swojej imperialistycznej istoty.  Gdyby tak się stało zyska na tym nie tylko amerykańskie społeczeństwo, lecz i świat.

Advertisements