W Polsce prawicowe telewizje establishmentowe, prywatne i ta publiczna dzisiaj skonfiskowana przez ideologów PiS, a wczoraj propagandystów z PO z lubością nadają za mainstreamowymi mediami USA i w UE szczególnie Hiszpanii i Niemców, iż Wenezuela, czyli Boliwariańska Socjalistyczna Rewolucja jest na krawędzi przepaści.

Wczoraj jednym chórem te ośrodki zwiastowały rychły upadek rządu prezydenta N. Maduro w obliczu strajku generalnego zwołanego przez burżuazyjno-oligarchiczną opozycję. Po sfrustrowanym przedwczoraj marszu do Miraflores, Prezydenckiego Pałacu, chcąc powtórzyć zamach stanu z 2001 r. przeciwko Chavezowi, w dniu generalnego strajku, o którym trąbił niemalże cały Zachód Wenezuela obudziła się cała pracująca.

Stawka większa niż życie. Albo oligarchia i burżuazja z podporządkowaną reakcyjną klasą średnią pod pachą albo lud.

Dzisiaj te wszystkie media kapitału będą przemilczeć tę sromotną przegraną.  W Polsce społeczeństwo usłyszy „Polacy, nic się nie stało”. PiS z Macierewiczem na czele będą dalej zatruwały opinię publiczną histerią wojenną przed widmem agresji Rosji tak,  jak Bóg i USA każą, aby rządzenie przestraszonym społeczeństwem i otumanionym niewolniczą pracą dla kapitału szło po maśle przy zbudowaniu katolickiej IV RP. PO, Nowoczesna i KOD będą dalej podżegać do obalenia rządu, by neoliberalne spustoszenie siało dalej nieszczęście w Polsce i zapchało kieszenie  liberalnych kolesiów obumierającej III RP. SLD, Razem i reszta lewicy po przejściach będą dalej  desperacko walczyć o próg wyborczy omamiając społeczeństwu, iż teraz naprawdę za ich sprawą stanie się cud nad Wisłą po przemyciu twarzy kapitalizmowi.

Wenezuelska demokratyczna rewolucja popularna (nie mylić z populistyczną, na nic to się nie zda) o socjalistycznym charakterze wygrywa z wstecznymi siłami oligarchii i burżuazji i to wywołuje panikę na Zachodzie.  Przebudzenie większości 80% społeczeństwa z kulturowego letargu bycia pod hańbiącą dominacją burżuazji i oligarchii od ponad 200 lat, klepiącej biedę i żyjącej  w pogardliwym wykluczeniu stało się koszmarem dla ludzi kapitału i ciosem w serce systemu kapitalistycznego, bowiem to nie burżuazyjna rewolucja. Zdobycie Parlamentu, po 18 lat nieustannej przegranej w wyborach wszelkiego rodzaju, dzięki niewyobrażalnej kampanii medialnej i wojnie gospodarczej i jasnej ingerencji USA stało się gwoździem do trumny sił ancien regime. Strach.

W tym roku wydatki  publiczne dla programów społecznych sięgnie, uwaga, 75% budżetu państwa, a 80% dochodów to z podatków  ludzi i gospodarki, w której jest zaledwie 5/6% bezrobocia. Około półtora miliona komfortowych nowoczesnych mieszkań komunalnych w krótkim czasie a program ich budowy idzie dalej pełną parą.  System zdrowia po raz pierwszy stał się uniwersalnym a pączkują nowoczesne szpitale i niemalże strumieniowo idzie wykształcenie nowej kadry lekarskiej i pielęgniarskiej. Ponad 20 nowych wyższych uczelni w przeciągu 17 lat Rewolucji.  Korupcja i przestępczość pospolita i zorganizowana pod strzałem rządu i samego społeczeństwa. 

Gospodarka jeszcze w przeważającej mierze w rękach kapitału prywatnego zaczyna się podnieść po próbach jej sparaliżowania przez kapitalistów. Po tym, kiedy rząd nie upada no to po rozum do kieszeni, im to przestaje się opłacać. Albowiem nowy model komunalnej społecznej gospodarki toruje sobie drogę.  Program industrializacji i inwestycji w technologie został aktywowany. Cena ropy naftowej, jak było do przewidzenia, po spekulacyjnej wojnie USA i ośrodków wojennych zaczyna się pozbierać a determinacja, by zasiać dochody w nie-naftową gospodarkę jest częścią strategicznego planu rozwoju po raz pierwszy odkąd odkryto 200 lat temu ropy w kraju. 

Mobilizacje i manifestacje ludu w całym kraju w obronie Rewolucji to zjawisko niespotykane. Ciemne strony mocy, władza kapitału przegrywa walkę klas. Oligarchia, burżuazja i jej paliwo drobnomieszczańska klasa średnia nie mają już innego wyboru. Zniszczyć tę przeklętą rewolucję  za wszelką cenę, pogrążyć w chaosie ekonomicznym i społecznym, przećwiczyć wszystkie możliwe kolorowe kontrrewolucje i majdańskie zamachy, pomalować ją błotem w mediach to być albo nie być panowania kapitału i jankeskiego imperializmu w krajach Ameryki Łacińskiej. Zwycięska rewolucja socjalistyczna na nowym kontynencie to przestroga dla Europy. Dla neokolonialnej kapitalistycznej Polski upadek Rewolucji Boliwariańskiej to wręcz kwestia racji stanu, co zrobić z takim przykładem „jak zwyciężać mamy”?

Precedensowy demokratyczny daleko od jakiejkolwiek dyktatury w tym i tzw. proletariackiej, prosperujący społecznie i ekonomicznie socjalizm w XXI wieku? O Boże!

Advertisements