Rosyjska anty carska rewolucja z 1917 r. nie miała prawa się udać. Nie była to rewolucja proletariacka, lecz ludowo-chłopska. Udała się właśnie dlatego, że partia W. Lenina stojąca na czele rewolucji prawidłowo zrozumiała i oceniła ten fakt. Na tym polegało leninowskie myślenie marksowskie. Bronić, konsolidować władzę  i rozwijać nowy ustrój społecznoekonomiczny było dopiero rewolucją.

Wojna domowa, przy której trwały w walce o przywrócenie utraconej władzy siły oligarchii i arystokracji carskiej długo trzymała Rosję na pograniczu dezintegracji. Do tej wojny przeciwko silom rewolucyjnym dołączył cały kapitalistyczny świat od Zachodu Rosji, łącznie z Polską. Polska posunęła się daleko na drodze swojej awanturniczej ekspansji na Wschód i w osobie J. Piłsudskiego  podjęła negocjacje generałami amii carskiej dotyczące paktu przeciwko rewolucjonistom rosyjskim, pomimo że to Bolszewicy zapewniali Polsce ustalenie granicy państwa zgodnie z żywotnymi interesami Polski. Mało mocarstwowe ambicje dopiero co powstałego burżuazyjnego państwa polskiego doprowadziły Polskę do skraju ponownej dezintegracji, bowiem kraj wkroczył na otwarte pole wojny z krajami sąsiednimi.

Zagrożenie statusu zachodniego porządku przez rosyjską rewolucję było oczywiste. Rosja została oblężona. Socjalizm nie miał racji bytu. Bolszewicy wiedzieli, że to jest prawdziwa walka: świata kapitalizmu zachodniego przeciwko rosyjskiej rewolucji socjalistycznej. To rewolucja, jakże inaczej, autentyczna i jedyna po rewolucji francuskiej, która nosi znak anty kapitalistyczny. Od angielskiej rewolucji przemysłowej, która nadała historyczny początek nowemu paradygmatowi akumulacji kapitalistycznej minęło tylko 80 lat. W  Rosji quasi feudalnej bunt biednych, jaskrawo wyeksploatowanych mas chłopów i robotników nabiera wymiaru politycznego upodmiotowienia się dzięki politycznemu kierowaniu rebelią przez partię o marksowskim ideologicznym rodowodzie. To inna jakość ideowa i polityczna w walce o inny niż kapitalistyczny porządek społecznoekonomiczny. Zwycięstwo rewolucji ma miejsce właśnie z tego powodu.

Dla W. Lenina, przywódcy politycznego partii komunistycznej jasne było to, że losy rewolucji zależą  w dużej mierze od zwycięstwa robotniczych ruchów rewolucyjnych na Zachodzie, gdzie dojrzewał system eksploatacji pracy przez kapitalistyczny sposób produkcji. Sytuacja rewolucyjna była wyraźna szczególnie w Niemczech. Wspieranie tych ruchów przez rewolucyjną Rosję było prawidłowym myśleniem w duchu europejskiego internacjonalizmu klasy pracowniczej.

Prezydent Polski A. Duda w żałosnym przemówieniu politycznym z okazji Bitwy Warszawskiej z 1920 r. z rewolucyjnymi siłami Rosji daje wyraź swojej i polskiej prawicy nienawiści do klasy pracowniczej, gdy mówi z pogardliwą dumą o rzekomym polskim wyzwoleniu Europy od „zarazy komunizmu sowieckiego”. Prezydent prawicowy o zanieczyszczonym ideologicznie umyśle  nie uznaje, że rabunkowa eksploatacja pracy przez prywatny kapitał to kwintesencja społecznych stosunków  produkcji i podziału ustroju kapitalistycznego. Nie uznaje, że robotnik lub pracownik francuski czy niemiecki albo Włoch jest ofiarą tej samej przemocy kapitału jako najemna siła robocza, i że ten stan poddaństwa czyni z nich antagonistyczną klasę  wobec klasy posiadającej kapitału niezależnie od kapitalistycznego państwa-narodowego. Internacjonalizm klasy pracowniczej to pojęcie obce dla prawicy klasowo stojącej po stronie kapitału. Prawica wie, że zwycięstwo internacjonalizmu klasowego świata pracy oznacza koniec dziejów kapitalizmu, z którego żywi się.

Bitwa Warszawska, zaraz się przekonamy, stanowiła przekleństwo ludów Europy. Cud nad Wisłą, tak prawidłowo oceniony wyczyń wojskowy obozu Piłsudczyków przez oponentów, przypadkowo stanął na drodze nawiązania przez Rosjan i Niemców wspólnej walki klasy pracowniczej i chłopskiej przeciwko wspólnemu wrogowi klasowemu, jakim był kapitalistyczny system eksploatacji ekonomicznej i opresji politycznej. Dlaczego przypadkowy? Do momentu, gdy Polska  nie zdecydowała się na wojnę ekspansywną na Wschód, Rosja nie miała, właściwie nie wyartykułowała planu militarnego „zdobycia Zachodu”. Mitologia polskiej prawicowej historiografii nie może się uporać z własnym zakłamaniem rzeczywistości.

Najlepszym dowodem tego, iż Rosja nie miała i nie była przygotowana na żaden marsz wyzwoleńczy na Zachód, pomimo że politycy bolszewicy rozprawiali na temat „ekspansji rewolucji socjalistycznej na cały Zachód”, była przegrana w 1920 r. przez rosyjskich rewolucjonistów bitwa z polskim wojskiem pod Warszawę. Dzieje militarne tego zdarzenia mówią o nieistnieniu politycznego planu dalekosiężnej rosyjskiej ofensywy na Zachód.  Nie przegra się w sposób przypadkowy na polu wojskowym strategicznie przygotowane przedsięwzięcie polityczne.

To Polska dopiero po uzyskaniu państwowości, dzięki faktycznie rzecz biorąc dekretowi Lenina o ostatecznym unieważnieniu zaboru carskiego, rzuciła się na Wschód z ambicją jednostronnego poprawienia geopolitycznego podziału pozaborowym. Z pogardą do narodów sąsiednich polskie nowo narodzone państwo zawojowało terytoria Ukrainy, Litwy, Białorusi.  Tym samym weszła w otwarty konflikt również z interesami nowej rewolucyjnej Rosji. Nieudane próby obozu Piłsudskiego zjednoczenia tych narodów wokół polskich interesów terytorialnych postawiły Polskę w skompromitowanej sytuacji politycznej i militarnej wobec Rosji. Walki militarne o zdefiniowaniu granic nowo powstałych państw zastępowały politykę porozumień polityką faktów dokonanych. Polskie wojsko w strategii określonej przez J. Piłsudskiego zdobyły przed zaborowe  terytoria wschodnie. W maju 1920 ruszyła spod Białorusi kontrofensywa Rosji pod dowództwem generała Michaiła Tuchaczewskiego. W zaledwie paru tygodni rosyjscy rewolucjoniści zajęli Mińsk, Grodno i Pińsk. W czerwcu 1920 roku 1 Armia Konna S. Budionnego łamała linię frontu polskiego i Polacy wycofali się z zagarniętego Kijowa. W lipcu  pod natarciem wojsk rosyjskich na Białorusi rozpoczął się szybki odwrót wojsk polskich. W końcu lipca 1920 roku bez większego wysiłku wojska rosyjskie odepchnęły Polaków aż do samej Warszawy. Tak się skończyła awantura ekspansjonistyczna Polski na Wschód.

Próba zajęcia Polski przez rosyjskich rewolucjonistów musiała odpowiadać przemyślanej strategii politycznej. W odróżnieniu od dojrzewania sytuacji rewolucyjnej w Niemczech w Polsce takowej nie było. Przy „drzwiach” Warszawy rodzi się dla Bolszewików taktyczna, lecz nie strategiczna sytuacja ewentualnego natarcia aż do Niemiec. Sprzeczności taktyczno-operacyjne Armii Czerwonej w przedpolach Warszawy oraz brak koordynacji w dowodzeniu przez J. Stalina operacją (nieprzekazanie z Frontu Południowo-Zachodniego 1 Armii Konnej i 12 Armii oraz brak koncentracji sił w wyniku zajmowania się Lwowem), nieprzygotowanie logistyczne w natarciu na tak rozległe i oddalone od Rosji tereny i ewidentny brak opracowanego celu politycznego „marszu na Zachód” przyczyniły się walnie do koniunkturalnego przegrania przez Rosję tzw. Bitwy Warszawskiej.

To prawdziwy cud, że już w 1920 r. burżuazyjne państwo polskie nie zostało pochłonięte rosyjską rewolucją wyzwoleńczą. Tym samym historia pokaże  Polakom i Europie, jak niedoszła rewolucja internacjonalizmu klasy pracowniczo/robotniczej i chłopskiej umożliwiła powstanie i rozwijanie się ideologii nazi-faszyzmu, która jako szaleńcze stadium rozwoju kapitalizmu w Europie, szczególnie w Niemczech o mało nie unicestwiła społeczeństw i narodów kontynentu.

Nie przypadkiem nazistowska ideologia narodowego kapitalizmu niemieckiego, aby ugruntować wewnętrznie swoją władzę rozprawiła się krwawo z ruchem robotniczym. Naziści zabili tylu reprezentantów lewicy, sił socjalistycznych i komunistycznych ilu tylko mogli. Orgia morderstw dochodzącego do władzy nazizmu przyjęta była z ulgą przez oligarchie niemieckie. W Warszawie niepokój budziło nie to, że giną robotnicy, lewicowcy, socjaliści i komuniści, lecz to, że rasizm nazistowski może nie oszczędzić i Polaków bez rozróżnienia ideologicznego i filiacji politycznej. Jednakże anty rosyjskość i nienawiść klasowa polskiej burżuazji do rewolucji rosyjskiej wzięły górę. Tak, jak dzisiaj w wydaniu nowego polskiego kapitalistycznego państwa, wówczas dla Polski Rosja stała się wrogiem numer jeden. Los polskiego społeczeństwa został zapieczętowany przez rządy nie mające nic wspólnego z jego interesami.

Tymczasem naród i siła polityczna, które wbrew kapitalistycznej Europie Zachodniej, zaledwie 20 lat po historycznie i politycznie zafałszowanej gloryfikacji Bitwy Warszawskiej przez polskie burżuazyjne państwo III RP, stanęły na drodze spełnienia się programu „tysiąclecia niemieckiego” była Rosja rewolucji bolszewickiej. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że gdyby internacjonalistyczna rewolucja socjalistyczna zwyciężyła w Niemczech, jak w Rosji z początkiem dwudziestego wieku to druga kapitalistyczna wojna światowa nie miałaby miejsce.

Rozpętanie II W.Ś. przez nazistowskich Niemiec było celebrowane przez cały kapitalistyczny Zachód łącznie z USA. To było uwieńczenie długiego przygotowania Niemiec przez USA i WB, aby rozprawić się ostatecznie z Rewolucją Rosyjską. Polski szlachecko-burżuazyjny kapitalizm będąc zaciekle anty rosyjski nie był zdolny do politycznego rozeznania kondycji „państwa na pożarcie”, które Zachód i Niemcy miały dla niego zarezerwowanej. To nie rewolucyjna Rosja maszerowała do Paryża i Londynu – tak, jak mało ogarnięty intelektualnie prawicowy prezydent Polski A. Duda nie zdoła rozumieć -, lecz faszystowski kapitalizm dokonał brutalnej inwazji i zdeptał ludy Europy. Paryż, Londyn i USA ociągały się z pomocą dla Polski a w ogóle z interwencją w wojnie niemieckiego sojusznika. Dopiero, gdy Hitler z osią nazi-faszystowską stały się bezpośrednim zagrożeniem dla WB i wspólnych planów angloamerykańskich wyniszczenia Rosji to wkroczyły w drugiej połowie 1944 r. do desperackiej interwencji militarnej. To haniebna karta historii Zachodu. Losy wojny i nazizmu były wówczas przesądzone. Rosja rewolucji październikowej z Armią Czerwoną pokazały, że były jedynym państwem i narodem zdolnym niezmierzonym poświęceniem zmienić przebieg historii. Przebieg, którym zachodni kapitalizm pretendował dokonać nowego neokolonialnego podziału świata.

To Polska przeżyła kataklizm, gdy padła na drodze marszu Niemiec do Rosji. Cały mit uratowania Europy od zarazy bolszewickiej Bitwą Warszawską legł w prawdziwych gruzach. A to Polska została dosłownie uratowana od zagłady przez rewolucyjną Rosję.

Historia zatoczyła koło i Rosja zawróciła na drogę kapitalizmu. Neokapitalistyczny państwowy socjalizm nie mógł się utrzymać i po zaledwie 70 lat się rozpadł. Demokratyczna rewolucja socjalistyczna jednak to otwarte wyzwanie stojące przed Rosją. To jedyna opcja przetrwania ludzkiego i zrównoważonego nowego paradygmatu rozwoju Rosji jako wschodzącego wraz z Chinami nowego bieguna pokoju na ziemi.  Wiosna ludów to nieuniknione odrodzenie demokratycznego humanizmu.

Advertisements