H. Clinton wygrywa kandydaturę partii demokratycznej dzięki olbrzymiemu oszustwu wyborczemu zmontowanemu przez kopuły własnej partii przeciwko Bernie Sandersemu. Taki strach opanował plutokrację przed alternatywą rewolucji politycznej Berniego.

 Bernie Sanders wprowadza nową jakość polityczną do zbiorowej świadomości Amerykanów. Socjalizm jest alternatywą.

Sanders wprowadzał do debaty publicznej ideę socjalizmu, walcząc do ostatniej chwili w prawyborach o nominację, która zmieniałaby oblicze polityczne USA. Władza kapitału nie mogła na to pozwolić. Wall Street, media korporacyjne kapitału związane z liberalną opcją zwierały szeregi przeciwko Berniemu.

 USA były świadkami wyzwania, który socjalista B. Sanders, odważnie, inteligentnie stawiał przed Amerykanami. Rzesza młodzieży i pokłady społeczne wykluczonego ludu oraz zdegradowanej tzw. klasy średniej odpowiadały pozytywnie na to wyzwanie. To ewenement w historii politycznej USA.

 Zadeklarowanie wsparcia B. Berniego dla kandydatury reakcyjnej sprzedanej wielkiemu kapitałowi, rasistowskiej, awanturniczki w polityce międzynarodowej, mało inteligentnej H. Clinton to bez wątpienia ruch polityczny „mniejszego zła”. Możliwość wygrania wyborów prezydenckich przez o wiele bardziej reakcyjnego D. Trumpa nie jest ani dla samych USA, ani dla świata pożądaną perspektywą.

 Sanders, tak jak zapowiedział w czasie kampanii, wymusza na partii demokratycznej najbardziej postępową społecznie platformę polityczną w historii. Tak już się staje!, bowiem to „cena” wsparcia Berniego i całego jego obozu dla tej ponury kandydatury. Ruch socjalistycznej rewolucji politycznej został zasadzony na ziemi samego imperializmu.

Czy sam B. Sanders pójdzie dalej z tym ruchem albo obóz oburzonych przemieni ruch w opcję polityczną to się okaże.   USA się rozsypują. To kraj o najbardziej zdziczałym porządku społecznym wśród krajów o rozwiniętej gospodarce. To imperializm, który w schyłkowej fazie niedoszłego rozwoju nie jest zdolny zarządzać upadkiem, jak to celnie ocenił ekonomista i filozof G. Arrighi.

Polska lewica, jak zwykle, onanizuje się politycznie zadeklarowaniem wsparcia Berniego dla Clintona. Horyzont myśli po lewej stronie jest zamulony. Z jednej strony mamy: a nie mówiliśmy? , co a lewicowiec, co za socjalista. Z drugiej strony oportuniści, orędownicy wszelkiej maści i wodzowie wszelkiego autoramentu przegrani przez 25 lat zabawy w schowanego z kapitalizmem, pełni frazesów anty kapitalizmu w ustach i jałowych manifestacjach, ale pozostający na antypodach idei demokracji,  którzy do niedawna przeklinali słowo socjalizm, aby grać na strunach poprawności politycznej w Polsce, teraz, dzięki Berniemu czują, że to moment, by pohandlować socjalizmem.  Tak się stacza polska lewica po przejściach.

Demokratyczna Umowa Społeczna, której filozofia polityczna zasadza się w idei socjalistycznej alternatywy ustrojowej pozostaje wyzwaniem dla polskiego społeczeństwa. To nie monopol dla jakiejś lewicy, lecz polityczną opcją dla postępowego ruchu społecznego. Ruch, który uświadomi, że walka o społeczną Polskę to również walka o przemianę UE kapitału w Europę wolnych równych sobie ludzi, współpracujących ze sobą społeczeństw i narodów.

 

 

Advertisements